Lou's POV.
Byliśmy w trasie już ponad pięć miesięcy. Ten rok był inny niż wszystkie poprzednie. W zespole nastały wielkie zmiany. Ten tajemniczy Larry Stylinson, które wymyśliły fanki naprawdę zaistniał. Między mną a Harrym powstało niesamowite uczucie, które dawało nam obydwojgu wiele powodów do szczęścia. Liam,Zayn i Niall o wszystkim wiedzieli, sami domyślili się, że między mną a Loczkiem powstało coś mocniejszego niż tylko przyjaźń. Mimo tego nadal jesteśmy boysbandem, który wspiera siebie nawzajem.
Na zegarku wybiła godzina 23:00, a ja nadal nie mogłem zasnąć. Jutro wielki dzień, ponieważ trasa "On The Road Again" dobiegała końca, co oznaczało, że jutrzejszy koncert musi być wyjątkowy. Leżałem na plecach przykryty ciepłym kocem wtapiając swój wzrok w okno. Moją chwilę ciszy przerwało pukanie do drzwi.
- Proszę! - krzyknąłem, po czym odwróciłem się w stronę drzwi.
Do pokoju wszedł Harry, ze rękoma schowanymi za siebie, cały czas się uśmiechał. Możecie sobie wyobrazić jak przesłodko wyglądał. Loczek zamknął drzwi i podbiegł do łóżka, z którego ja nie miałem siły się podnieść.
- No co tam masz? I czemu się tak uśmiechasz? - zaśmiałem się podpierając się na łokciu.
- Mam prezent dla swojego chłopaka! - Harry również się zaśmiał, po czym wskoczył na mnie i zaczął całować mnie po szyi.
- Aw, jesteś kochany! - krzyknąłem i śmiałem się w tym samym czasie. Całusy Harrego sprawiały, że stawałem się bardziej szczęśliwy. Czułem, że jest przy mnie odpowiednia osoba.
- Pokażesz mi w końcu co tam masz? - oderwałem się od niego po czym chwyciłem jego dłoń i wyrwałem to co w niej miał.
Zobaczyłem małe pudełeczko obwiązane czerwoną kokardką. Bardzo korciła mnie myśl co jest w środku więc szybko rozwiązałem kokardkę i otworzyłem małe pudełko.
W środku znajdował się łańcuszek na którym wisiała połowa serca. Na wisiorku była wyryta literka "H". Moje oczy zrobiły się szklane i szybko przeniosłem wzrok na Harrego.
- Jesteś wspaniały, i co najważniejsze jesteś mój. - spojrzałem mu głęboko w oczy po czym pocałowałem go w czoło. Harry szeroko się uśmiechał, wyglądał jak by nie mógł oderwać ode mnie wzroku. Naszą chwilę przerwało kolejne pukanie do drzwi. Harry automatycznie wstał z łóżka i oparł się o parapet, ja schowałem pudełko do szafki i poprawiłem pościel.
- Otwarte! - krzyknąłem. Gdy drzwi się uchyliły razem z Harrym zobaczyliśmy Nialla,Liama i Zayna. Uśmiechnęliśmy się do nich szeroko, po czym ja totalnie się wyluzowałem i oparłem o poduszkę.
- No,no nasze zakochańce - powiedział Niall, po czym wskoczył do mnie na łózko, chwycił poduszkę i rzucił w Harrego. Ten zaś zdążył się zorientować i złapać poduszkę.
- Niezła próba Horan! - krzyknął Harry i zaczął się śmiać.
- No to słuchajcie.. jutro jest nasz ostatni koncert tej trasy. Postarajmy się żeby był wyjątkowy. - powiedział Zayn, po czym włożył ręce do kieszeni.
- Pamiętajmy, jesteśmy One Direction. Najlepszym boysbandem pod słońcem i jutro będzie nasz najlepszy koncert. Tak? - kontynuował.
- Tak,tak,tak,taaaak! - powiedział Niall melodyjnym głosem.
Wieczór spędziliśmy razem oglądając jakieś horrory, siedzieliśmy do późna. Niall zasnął na kanapie jako pierwszy. Ja starałem się zasnąć jako ostatni. Położyłem swoją głowę na ramieniu Harrego, zamknąłem powieki i starałem się zasnąć.
_____________________
Czeeeeeeść! Jestem tutaj, napisałem prolog. Który jest tylko wstępem, jest krótki i jest wprowadzeniem do następnych zdarzeń. Mam nadzieję, że Wam się podoba! Pamiętajcie, że każdy komentarz mnie motywuje.
Zapraszam również do dołączania do obserwatorów i pomoc w rozpowszechnianiu opowiadania! Rozdział 1 już niebawem! :)